Porządkując domowe dokumenty natrafiłem na akt ślubu. Zadumałem się nad nim... - Czego tam szukasz? - pyta żona. - Terminu ważności! I wtedy zaczęła się awantura.
Żona do męża: - Ok, mów po dobroci jak było, bo jak sama sobie wymyśle to dopiero będziesz miał przechlapane.