GDZIE SIEDZISZ?
Wpadam wczoraj z wywieszonym ozorem do domu w mojej przerwie obiadowej, albowiem w komisyi wyborczej zasiadałem dumnie. Ok. Najpierw się rozpętać. Krawat - won, guzik w koszuli... o, odpadł... luźniej będzie. Do kibelka. Uff. Człowiek w swoim środowisku naturalnym zupełnie inaczej funkcjonuje. Zaczynam "posiedzenie rady nadzorczej", kniga w łapkę i nagle słyszę moją małżowinę:
- Kochanie, gdzie ty jesteś?
- W kiblu skarbie!
- Ale gdzie jesteś?
- Eeee... z dużego pokoju dwa kroki i w prawo!
- Ale gdzie siedzisz?!
- NA TRONIE!!!
- W KOMISJI GDZIE SIEDZISZ DO CHOLERY?!