No i skoczył... Nie tego się spodziewał...
Mróz siarczysty, ludzie idą do roboty, patrzą, a tu Franek podsypia, skulony na ławce. - Panie! - trąca go ktoś. - Zbudźcie się, bo zamarzniecie! - Nie zamarznę... Przed godziną piłem borygo.