- Wziąłeś prysznic? - pyta pani Jasia na kolonii. - No tak, jak coś zginie to zawsze jest na mnie!
Jasiu poszedł z babcią do kościoła i babcia mówi (modli się): - Moja wina , moja wina , moja bardzo wielka wina. A Jasiu: - Babci wina , babci wina , babci bardzo wielka wina.