Mąż do żony po meczu: - No to dość leniuchowania. Idę wysprzątać piwnicę. Po pięciu minutach wraca. - Co, już skończyłeś? - dziwi się żona. - Nieee... - stwierdza niechętnie mąż - ... otwieracza do butelek zapomniałem.
- Mówię do swojej żony myszko moja, rybko moja, ptaszku mój.. - A ona co? - A ona uszy postawi, oczy wytrzeszczy i dziobem kłapie!!!