psy
fut
lek
emu
#it
hit
syn

NIECODZIENNA USTERKA...

NIECODZIENNA USTERKA

Radioodtwarzacz mi się w samochodzie zepsuł. Słuchałem sobie przez tydzień "wygaru" z tłumika podczas drogi do/z pracy - aż w końcu dziś stwierdziłem, że
najwyższy czas oddać to "mobilne centrum rozrywki" do naprawy. Wpadam do serwisu RTV (były ZURiT więc i obyczaje jak za komuny) i kładę złoma na ladę. Pani wypełnia pokwitowanie:
- Imię i nazwisko - podaję, co trzeba.
- Typ, model, seria - pani spisuje z obudowy.
- Co się zepsuło?
Z kamienną twarzą odpowiadam:
- Obrazu nie ma...
Pani pisze. Napisała. Czyta, co napisała. Podnosi wzrok...
- Co pan sobie ze mnie jaja robi? Teraz muszę od nowa kwit wypisać...
Aż się boję odbierać je z naprawy...

SZPITALNE ANDRZEJKI...

SZPITALNE ANDRZEJKI

Z okazji Andrzejek urządziliśmy sobie imprezę. Żeby nie było nudno, padło postanowienie - impreza będzie przebierana. Jak pomyśleli - tak zrobili; pojawiła się Marylin Monroe, gdzieś tam przemknął zmasakrowany okrutnie samobójca...
Jak wiadomo, przy alkoholu niewiele potrzeba, aby człowiek zaczął wierzyć w swoje nadprzyrodzone zdolności. Kolega Marian usiłował wykonać bliżej nieokreśloną akrobację, nie biorąc niestety pod uwagę, że primo: jest pijany,
secundo: kostium może mu troszkę ograniczyć ruchy.
No i się poszkodował. Trzeba go wieźć do szpitala. Zadzwoniliśmy zatem po trzeźwego szofera, zapakowaliśmy się do wozu i jedziemy.
Na miejscu chirurg nie zadawał pytań, kazał tylko wnieść/wprowadzić kolegę do gabinetu, a my grzecznie usiedliśmy w poczekalni.
Oglądali się na nas wszyscy, pielęgniarka prawie wpadła na ścianę. Nic dziwnego, nie codziennie widzi się siedzących w rządku na ławce transwestytę, wampirzycę i dwumetrowego bobaska. Towarzyszył nam jeszcze kolega szofer, który wyciągnięty o drugiej w nocy z łóżka założył co było pod ręką i wyglądał ogólnie jak umyty żul.
Nie potrzeba było wiele czasu, żeby ktoś się wreszcie odważył.
- Przepraszam - zapytała grzecznie acz stanowczo pielęgniarka - mogę w czymś pomóc? Co się stało?
Na co odparłam z rozbrajającą szczerością:
- Nie nie, my tylko czekamy na misia pandę...

Rotfla zrobił nawet chirurg, który w tym momencie wychylił się z gabinetu.

Jaka jest różnica pomiędzy...

Jaka jest różnica pomiędzy Afrodytą a polskim rządem?
- Afrodyta powstała z morskiej piany, a rząd z bałwanów

DOROSŁY CHŁOPIEC...

DOROSŁY CHŁOPIEC

W niedziele wracałem metrem do domu, a koło mnie siedziała para z dwójka dzieci, około 3 i 4 lata. Jeden z chłopców miał w ręce zabawkę,
która wyglądała następująco: głowa tyranozaura na kiju, która kłapała szczęką po naciśnięciu rączki. Był dość duży tłok, na przeciwko chłopca z tą zabawka stała niewiasta obdarzona dorodnym biustem. W pewnym momencie chłopiec (celowo) nacisnął rączkę zabawki i szczęka tyranozaurusa zwarła swoje zęby na jędrnej
piersi kobiety. Wszyscy buchnęli śmiechem, a mały z szelmowskim uśmiechem pogroził swojemu dinozaurowi palcem, mówiąc:
- Naughty boy.
Niby dzieciak, a już wie co dobre.

SZKOLENIE SZCZUROŁAPA...

SZKOLENIE SZCZUROŁAPA

Nabyliśmy zwierzęcie - szczurołap marki york. Niestety, skubany gryzie wszystko co w zasięgu zębów, w tym i nas. Pewnego pięknego dnia wchodzę do domu - widzę, że Młody siedzi ze szczurołapem na kolanach i wygłasza mowę edukacyjną:
- Zamknij się i przestań gryźć. Ty myślisz, że co ty jesteś? ojciec jest samiec alfa, ja beta, ty możesz być najwyżej gama, rozumiesz?

Młode go szkolą:
Mała:
- Siad, siad.
Pies: nic
Młody:
- Ty głupia jesteś. To jest York. On wie kiedy trzeba siąść, tylko nie rozumie co ty od niego chcesz. Sit down, please.
Pies: usiadł.

NOWOCZESNY MARKETING...

NOWOCZESNY MARKETING

Wprowadzenie:
Mamy znajomego, który jest właścicielem sieci hurtowni płytek. Był tego dnia w jednej ze swoich hurtowni na Pomorzu. Tego dnia kierownik oddziału produkuje się przy jednym z poważniejszych klientów, dokonującego zakupu płytek dla ośrodka:
- Dwa tysiące metrów tych płytek, trzy tysiące tamtych...
Właściciel w biurze dopina jakąś potężną transakcję co wiadomo jest zajęciem bardzo stresującym. Zakończył właśnie rozmowy i usłyszawszy zaległą ciszę stwierdził, że może się już odstresować.

Akcja właściwa:
Wchodzi Lameru do rzeczonej hurtowni z plikiem papierów do podpisania. Na pierwszym planie widzi kierownika oddziału pochylonego w skupieniu wraz z elegancką parą klientów nad wypasionymi katalogami superwypasionych i zarąbiście drogich płytek nagle z biura wypada odziany w elegancki garnitur lecz z poluzowanym krawatem; w pozycji przykurczonej, dzierżący w obydwu rękach po zszywaczu biurowym właściciel poważnego biznesu i wrzeszczy co sił:
- Atak człowieka kraba! Atak człowieka kraba!!!
Wypada prosto na wspomnianych wcześniej klientów i Lamera; zastyga w pozycji "do ataku", klienci zastygają z rozwartymi gębami, po czym biznesmen opuszcza ręce ze zszywaczami i wypala jak gdyby nigdy nic:
- Dzień dobry, w czym państwu pomóc?
Ponoć jednak kupili te płytki...

INFORMATYCZKA Z WŁAŚCIWYM...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

PRZYWILEJE WIEKU...

PRZYWILEJE WIEKU

Idąc do sklepu, natrafiłam na taką scenkę. Pewnie trochę sytuacyjne. Czemu napisane wydaje się zawsze mniej śmieszne niż było w rzeczywistości?
W wykopanym dole coś tam robi młody robotnik, starsi siedzą i popijają mineralkę. Młody psioczy pod nosem, starszy odpowiada:
- Młody, kopaj, kopaj. Jak będziesz w moim wieku, to zrozumiesz, że częściej odpoczywać trzeba, o ciśnienie dbać, he,he.
Za jakąś chwilkę wracam. Obok dołu stoją dwie hoże dziewoje, zagadane. Gorąco, to też i sukienki skąpe, jedna bezwiednie strzela sobie z majtek (zapamiętać, kontrolować się, nie grzebać przy majtkach w trakcie rozmowy w miejscach publicznych). Młodemu z wykopu wystaje tylko zadarta do góry głowa z oczami jak pięć złotych. Niby coś tam kopie, ale cud, że łopatą sobie stopy nie udziabał, bo patrzy w zupełnie inną stronę. A i starsi jakoś się ożywili i nagle wszyscy do dołu się pchają.
Na co młody:
- E no panie Tomku, pan siedzi, w pana wieku, to odpoczywać częściej trzeba. Co ma panu ciśnienie skoczyć...

Byłam na pierwszej randce...

Byłam na pierwszej randce z wymarzonym chłopakiem. Wydawało mi się, że wszystko układa się bardzo dobrze. Tak myślałam, do czasu, kiedy gość wyszedł mówiąc, że zostawił żelazko na gazie. YAFUD

DOBRE WYCHOWANIE...

DOBRE WYCHOWANIE

W sklepie, przed stoiskiem nabiałowym, stoi dość długa kolejka.
W kolejce kilka kobiet typu "moher", pokaźnych rozmiarów młoda kobieta z wózkiem, a za nią dwóch starszych panów.
Obok wózka chodzi dziecko, które jest zainteresowane wszystkim.
Młodej mamie usta się nie zamykają...
- Magdziu! Nie ruszaj!
- Magdusiu! Mówię zostaw!
- Magdziu! Chodź tutaj! ...Powiedziałam nie ruszaj!
- Magdziu! Bo cię pan zabierze - zobaczysz!
Takie i tym podobne teksty wylewają się z ust matki bez przerwy. Starsze panie patrzą z uwielbieniem na dziewczynkę i jej wyczyny.
Po chwili do kolejki doszedł brudny menel z brodą i nosem jak truskawka, celem zakupu czegoś na kaca i przygląda się tej sytuacji.
- Magdusiu! - po raz chyba setny nawołuje matka, zbliżając się wreszcie do sprzedawczyni.
- A w d*pę! To posłucha! - odzywa się, typowym dla swojego stanu głosem, patrzący nerwowo "truskawkonosy".
- W d*pę to pan powinien dostawać za młodu! - kwituje jedna z pań.
- Żeby pani szanowna wiedziała, że dostawałem! I to nie raz. Dzięki temu wyrosło się na człowieka. Teraz wystarczy, że ktoś z flaszką raz zawoła, to idę natychmiast.