psy
fut
lek
emu
#it
hit
syn

PIECZYSTE...

PIECZYSTE

Wielu rzeczy w życiu nie robię, a do tego grona zaliczają się dwie:
a) nigdy nie jeżdżę na działkę - alergie mam,
b) nigdy się nie opalam - lubię swoją skórę.
Traf chciał, że byłam zmuszona jechać, a że wiaterek był i raz chmurki, raz słoneczko to nawet nie zauważyłam, kiedy moje plecy przybrały kolor purpury.
Odrobiwszy pańszczyznę, stęskniona komplementów pojechałam do mojego chłopaka. Wchodzę, piszczę, że mnie te nieszczęsne plecy bolą i czekam na całusa. Wtem z drugiego końca mieszkania słychać jego matkę przebywającą w kuchni:
- Co tam?
On banan na twarzy i odkrzykuje:
- Pieczyste przyszło!
Ona:
- Dzisiaj to jest wieprzowina gotowana!
Chłopak woła na mnie teraz moja wieprzowinko.

BLIŹNIACZKI...

BLIŹNIACZKI

Wprowadzenie:
Mam Ci ja dwie młodsze Siostry, bliźniaczki. Poważne studentki 3 roku na uniwersytecie, stypendystki. Przyszła Pani Prawnik i przyszła Pani Ekonomistko - Matematyczka... Nie mam za to włosów na głowie, pierwszy raz zresztą. Akcja właściwa:
Dziś rano jedna z nich słodziutkim głosikiem do mnie rzecze:
- Paweełku...
- Tak?
- A kiedy schodzisz z pokładu?
- Pokładu?
- Noo, Idy.
O, sprytna bestyjka! Oczytana, bystra i z dowcipem. Wiadomo przynajmniej, że moja rodzona. Ale facet przecież musi mieć ostatnie słowo:
- Hmmm, trudno opuścić coś, co jest już tak nisko. Tyle metrów pod ziemią...
- Pod ziemią? Jak to?
- No, tak to... - moje niezrozumienie bezpośrednio przełożyło się na polot wypowiedzi.
- Co ty bredzisz, brat? Pod jaką ziemią?
(I tu mi zaczęło coś kiełkować)
- Paula, a Ty wiesz co to był ten Łysek?
- Ne pewnie, koń.
- A ta Ida?
- No pewnie! Statek!
Rotflując wytłumaczyłem Siostrze, że pokłady są też w kopalni i generalnie pan Morcinek to raczej w tematyce górniczej robił. Zastanawiając się czy wrzucić to JM, pomyślałem, że opowiem całą anegdotkę drugiej Siostrze, po jej reakcji zaś zdecyduję. Ale coś mnie tknęło:
- Aga, a Ty wiesz kto to był ten Łysek z pokładu Idy?
- No pewnie. Koń.
- A ta Ida?
- Statek...
Tego, w końcu bliźniaczki, czyż nie?

W weekend zrobiłem 800...

W weekend zrobiłem 800 km, żeby urządzić niespodziankę mojej dziewczynie, z którą jestem w związku na odległość. Cały problem polega na tym, że kiedy zapukałem do drzwi jej rodziców, dowiedziałem się, ze ona postanowiła zrobić mi dokładnie taką samą niespodziankę. Ja byłem u jej rodziców, ona u moich. YAFUD