Przychodzi małe dziecko do apteki i się pyta: - Czy to pani sprzedaje tran??! - Tak, to ja. - Ty ŚWINIO!!!!
- Wyobraź sobie kochanie, kiedy byłam na wczasach w Tatrach - chwali się Halince jej gruba koleżanka - mężczyźni wchodzili do mojego pokoju po drabinie! - Mój Boże! A co, pensjonat się palił?
Jak jest po japońsku "złodziej artykułów biurowych"? - Kosi Mazaki.