FAN
Usypiam Mikołajka. Kryształowym głosem śpiewam mu kołysankę, coraz ciszej, ciszej i ciszej, a młode odpływa, odpływa, odpływa... Przestałam. Śpi - myślę. Nie, nie spał. Usiadł radosny jak skowronek i owacyjnie zaczął mi bić brawo.
- Mamo... kup mi małpkę. - Proszę! A czym Ty ją będziesz karmił, synku? - Kup mi taką z Zoo, ich nie wolno karmić.