Okres przedświąteczny. Przychodzi stary handlowiec do lekarza. - Co pana do mnie sprowadza? - Jestem słaby doktorze jak bateryjka. - Ile pan ma lat? - 61,99.
Wracaliśmy do domu po romantycznej kolacji. Wiedziałem, że moja dziewczyna robi się z każdą chwilą coraz bardziej wilgotna. Padało.