Jaki jest szczyt głupoty? Kupić portfel za ostatnie pieniądze.
W sali sadowej przeciw oskarżonemu zeznaje świadek: - Tak, to on. Widziałam go dokładnie tego dnia. Rozpoznałabym jego twarz wszędzie. Na co zrywa się oskarżony i wybucha: - Nie mogła pani widzieć mojej twarzy! Miałem maskę!