#it
emu
fut
hit
lek
psy
syn

WIEK MA SWOJE PRAWA...

WIEK MA SWOJE PRAWA

Koleżanka kupiła sobie psa - a właściwie nie psa tylko poduszkowca yorka. Miała wyjechać na jakieś weekendowe szkolenie więc przywiozła go do rodziców żeby biedulek sam w nocy nie został i pojechała. Rodzice przygotowali wygodne spanko dla malucha, nocka minęła, tatulo postanowił wyjść psa odsikać.
Spacerują sobie po osiedlu, aż tu nagle okazało się tatulo zapiął obrożę zbyt luźno i psiur się wysmyknął i zwiał.
Wiedząc jak córcia zakochana jest w psinie przeraził się srodze i dawaj szukać psa. Zaglądał pod każdy samochód, w każdą dziurę - daremnie. Zrezygnowany wraca do domu, nagle oczom nie wierzy - pod klatką schodową koło auta stoi sobie rzeczony psiur. Szczęśliwy cap! Psa pod pachę i do domu. Nagle za nim ktoś wrzeszczy:
- Panie, oddawaj pan psa, to mój!!!
Zmęczony tatulo w wieku lat siedemdziesięciu kilku zlustrował faceta z góry na dół i w takie słowa:
- Panie, jesteś pan młodszy, jak znajdziesz pan mojego to tego ci oddam...

Uciekinier na szczęście się znalazł i panowie w zgodzie rozeszli się do domów.

INFORMATYCY...

INFORMATYCY

Mam ja kolegów w pracy... Informatycy
Mają w departamencie koleżankę, która - jako torebkę - nosi wielgaśną torbę na ramię. Pewnego poniedziałku wzięli cegłę, zawinęli w gazetę, worek jakiś plastikowy - i zagrzebali cichcem w torbie. Spodziewali się, że we wtorek zrobi im awanturę o głupi kawał, a tymczasem - nic.
Środa - nic.
Czwartek - nic.
W piątek nie wytrzymali, jeden spytał:
- Słuchaj, nie wiem, może to nie moja sprawa, ale ta twoja torebka to jakoś ciężko wygląda, nie przemęczasz się aby?
Babka zaczęła grzebać, przerzucać rzeczy w środku, niektóre wyjmowała, ale wciąż nic. W końcu... wkurzyła się, podeszła do biurka, odwróciła nad nim torbę do góry dnem - i cegła JEBUDU! Na blat.

GRZYBKI...

GRZYBKI

Ostatnio pojechałem sobie z kobietą na wieś. Nie jakiś tam domek jednorodzinny 5 km od miasta, tylko prawdziwa wieś z prawdziwym lasem, prawdziwym polem, prawdziwą kozą i prawdziwym koniem - i dlatego jest to "Autentyk" [:C] [:C]
Spędzaliśmy tam sobie czas nie męcząc się zbytnio, rozmawiając, pijąc piwo i spacerując. Na jednym z takich spacerów postanowiliśmy nazbierać grzybów. Zbieramy i zbieramy, bo onych dużo było - same kurki. Szukamy kurek, rozmawiamy o kurkach, wracając myślimy jak te kurki zjemy, już nawet staramy się nie patrzeć poza ścieżkę, żeby nie rozglądać się za kurkami. Wróciliśmy, zjedliśmy, część grzybów oddaliśmy sąsiadce, a wkrótce naszedł nas głód na mniej kulinarne przyjemności... I zaraz po chwili spędzonej na namiętności, gdy próbowałem się do niej przytulić słyszę:
- Boże, pierwszy raz kochałam się myśląc o grzybach.

Student spóźnił się na...

Student spóźnił się na wykład historii starożytnej. Po chwili zaczął się w ławce nieznośnie wiercić, zaczepiać innych studentów, i ogólnie robił wielkie zamieszanie. Profesor w końcu nie wytrzymał. Podszedł do studenta i wściekły wycedził przez zęby:
- Młody człowieku! Jak ty się zachowujesz?! Uwłaczasz godności studenta. Co z ciebie wyrośnie? Co ty zamierzasz robić w życiu? Czy ty wiesz, że w twoim wieku Aleksander Wielki był władcą całego znanego ówczesnego świata?
Na to student z niezmąconym spokojem:
- Tak panie profesorze, ale jego nauczycielem był Arystoteles.

PRACA - DRUGI DOM...

PRACA - DRUGI DOM

Biuro, open space. W oddali, koleżanka z zaprzyjaźnionego działu przyprowadziła swoje najnowsze dziecię, by się koleżankom pochwalić.
U nas w dziale praca w ciszy, u nich szczebiotanie berbecia, piski i inne jęki zachwytu.
Pracujący przede mną kolega zdejmuje słuchawki z głowy. Wzrok jego zastygł. Nadstawił ucha i przemówił:
- Pracoholizm... w biurze rodzić, pracoholizm...

PIĆ JAK ANGLIK...

PIĆ JAK ANGLIK

Znajoma pojechała na wakacje do Chorwacji. Jak to bywa, wyjazd był dość obfity w przyjemności, w tym te związane z alkoholem. Jak też się w międzyczasie okazało, zwyczaj niepicia przed południem pochodzi z Wielkiej Brytanii, a odkryto to podczas dialogu [Z]najomej z [K]umplem:
[K] - Czy 14.00 to jeszcze a.m. czy p.m.?
[Z] - PIJEM!

NA ZDROWIE!...

NA ZDROWIE!

Siedzę na piwie w grupie ok. 10 osób. W pewnym momencie jedna dziewczyna podnosi się i żegna.
- Dlaczego tak szybko się zbierasz? - pada pytanie.
- Muszę lecieć, ciocia mi dziś umarła i obiecałam mamie, że pójdziemy do wujka.
- To dlaczego dziś piłaś? - zdziwienie na twarzach wszystkich.
- A to za zdrowie cioci.

NIGDY TAK NIE RÓB!...

NIGDY TAK NIE RÓB!

Kolega Rafał z Poznania, uradowany narodzinami syna powysyłał z komórki żony MMS-y do ludzi w firmie z tekstem "Nasz synek, 4460g, 60cm."

Poniżej reakcja szefa (mail do wszystkich pracowników).

Rafał,
gratuluję ci z całego serca...

...ale wysyłanie MMS-a z obcego numeru telefonu z tytułem "Nasz synek" niejednego mógł sprowokować do pochopnego rachunku sumienia z ostatnich dziesięciu miesięcy i niespokojnych reakcji.

Pozdrawiam,
PM

MŁODY, A KUMATY...

MŁODY, A KUMATY

Jechaliśmy dziś rowerami wśród naszych pięknych lasów, łąk i pól. Nad jedną z łąk dostrzegliśmy krążącego drapieżnika. Przyglądaliśmy mu się kilka chwil, zastanawiając się, co to za gatunek, aż syn wyciągnął w jego kierunku rękę i zawołał:
- I nadaję ci imię "jaszczomp"!

PRZEBRANIE...

PRZEBRANIE

Rozmowa dzieckowa podsłuchana wczoraj.
[E]fka - I wiesz Olaf, Klaudia powiedziała, że sobie to kupi jutro.
[O]lo - Nie kupi sobie. W Anglii dzieciarom nic nie sprzedadzą, jeśli nie ma rodziców obok, a ona ma 7 lat. Klaudia o tym nie wie?
[E] - Wie, ale powiedziała, że poda się za karła.