psy
#it
hit
fut
lek
emu
syn

Zbyszek i Zenek dzielili...

Zbyszek i Zenek dzielili wspólnie jeden pokój w psychiatryku.
Ten pierwszy miał swoje łóżko, na którym przesiadywał po całych dniach, blisko zakratowanego okna.
Przez otwarte okno do ich pokoju stale wchodziły mrówki.
Zbyszek każdą nową mrówkę chwytał palcami, kładł na dłoni i oglądał.
Po chwili słychać było tylko jego głos:
- Samiczka!... Znowu samiczka!... Ciągle same samiczki!
Zenek, który spokojnie przyglądał się wyczynom kolegi mówi:
- Coś ty, Zbysiu, ściemniasz!... Jak możesz odróżnić samca od samiczki?
- Może mi nie wierzysz?... Chcesz to sam sprawdź!
Zenek, zachęcony zaproszeniem, podszedł do parapetu i chwycił w dwa palce jedną mrówkę.
Położył na dłoni i podobnie jak to robił Zbyszek, zaczął przyglądać się mrówce to z jednej, to z drugiej strony.
Po kilku minutach wytężania wzroku, zrezygnowany mówi:
- Przecież tu ni ch*ja nie widać!
- Samiczka!... Sam widzisz!

Mówią, że warto dla zdrowia...

Mówią, że warto dla zdrowia chodzić na bosaka.
- Szczera prawda! Za każdym razem, kiedy budzę się rano w butach - głowa mnie strasznie boli...

Rozmawia dwu panów. -...

Rozmawia dwu panów. - Wie pan - zaczyna pierwszy - u nas w domu przed każdym posiłkiem ojciec zaczynał modlitwę, w której wszyscy brali udział i dopiero potem siadaliśmy do stołu. A u pana? - Nie było takiej potrzeby. Matka gotowała całkiem dobrze.

Idą dwa psy i jeden nagle...

Idą dwa psy i jeden nagle merda ogonem:
-O pacz latarnia!!!
-Musimy to oblać!!!

Pierwszy Czukcza w historii...

Pierwszy Czukcza w historii opłynął świat dookoła. Po rocznym rejsie urządzono mu wielkie powitanie na Czukotce. Witano go z orkiestrą, okrzyknięto bohaterem narodowym. Dostał też prezenty - telewizor, radio i skrzynkę konserw. Gdy w domu Czukcza włączył telewizor, na pierwszym kanale pokazał się Putin, na drugim też Putin i na wszystkich pozostałych Putin. Czukcza włączył radio, a tam znów - w pierwszym programie Putin, w drugim Putin i we wszystkich pozostałych tak samo. Czukcza wyłączył radio, pomyślał i postanowił, że na wszelki wypadek nie będzie otwierać konserw.

Pewne małżeństwo wskutek...

Pewne małżeństwo wskutek wypadku znalazło się na bezludnej wyspie.
Przebywali tam już kilka lat, aż pewnego dnia fale wyrzuciły na brzeg młodego mężczyznę. Nowy rozbitek i żona od razy wpadli sobie w oko, jednak nie było mowy o żadnym intymniejszym kontakcie, gdyż w pobliżu zawsze był mąż kobiety, dlatego też musieli opracować sprytny plan. Mąż ów, swoją drogą, też był zadowolony z nowego towarzysza niedoli, w swej bystrości obliczył bowiem, że zamiast dwóch 12-godzinnych zmian na wybudowanej przez rozbitków wieży, można będzie ustanowić trzy zmiany 8-godzinne. Do pierwszej zmiany zgłosił się na ochotnika "nowy". Tymczasem małżeństwo wzięło się do rozpalania ogniska. Najpierw zaczęli układać krąg z kamieni. W tym momencie z góry dobiegł głos: "Ej, bez seksu tam proszę!". Na to para z dołu: "Ależ my nic nie robimy!".
Po chwili para zaczęła układać w kamiennym kręgu kawałki drewna. I znowu z góry dobiegło głośne: "Ej, bez seksu tam proszę!". A para znowu: "Ależ my nic nie robimy!".
Później małżeństwo zabrało się do układania na drewnie liści palmowych. "Nowy" z góry na to: "Ej, mówiłem BEZ SEKSU". A małżeństwo jeszcze raz: "Ależ my nic nie robimy".
Po ośmiu godzinach na wieżę udał się mąż. Ledwie doszedł na górę, spojrzał w dół i pomyślał: "Kurczę, stąd faktycznie wygląda, jakby się bzykali"...

Znalazł wieśniak omszałą...

Znalazł wieśniak omszałą butelczynę.
Otwiera, patrzy... a tam dżin!
Więc go wypił.

Do hotelu wchodzi chłop. ...

Do hotelu wchodzi chłop.

Widzi psa u nogi kelnera więc pyta kelnera:

-Czy pański pies gryzie?

-Nie.-odpowiada kelner

Chłop schyla się by pogłaskać psa, a pies ugryzł go w rękę.

Wkurzony chłop mówi:

-Przecież pan mówił, że pański pies nie gryzie!

-Ależ Panie! To nie mój pies!

Puszcza Białowieska....

Puszcza Białowieska. Przysiółek Kacze Dołki. Spotyka kum kuma:
- Słyszałem, Leon, żeś był w Białymstoku.
- Ano.
- Cóżeś swej starej kupił?
- Majtki. Koronkowe.
- Oooo. Zadowolniona?
- Ona tak, ja nie bardzawo.
- Czemu?
- Założyła, a ja je porwałem!
- Why, Leo, why?!
- Wszystko przez nie było widać: i spódnicę, i kożuch, i barchany!