Opowiada sobie dwóch grabarzy:
- Niczego sobie był ten dzisiejszy pogrzeb... syn nieboszczyka chyba sobie z żalu wszystkie włosy z głowy powyrywał.
- To nie syn... to jego agent ubezpieczeniowy.
Byłem dziś z kumplem w Beskidach. Mijamy powoli pasące się stadko owiec. Sporo tego zwierza było, więc obserwowaliśmy różnorodność barw rozmiarów itd. Nagle kumpel, wskazując na ostatniego "wymoczka" w stadzie:
- Jakie te owieczki różniste, a ta ostatnia to już w ogóle.
- No, bo to koza jest.
Młody mężczyzna zapytał swej pełnej temperamentu żony:
- Co będziemy teraz robić? Jeść, czy uprawiać seks?
- Możesz wybrać, ale nie ma w domu ani okruszka chleba - odpowiedziała.
Chłopak rozmawia przez telefon z dziewczyną poznaną na portalu randkowym:
- A ile masz wzrostu?
- 150.
- O, to maleńka z ciebie dziewczynka! A ile ważysz?
- Jeszcze mniej, tylko 120 kilo.
Kumpel się pieklił i nie zauważył, że pryncypał przyszedł i stanął za nim. I sypnął był kumpel taką śliczną wiązankę:
- KUFF@ W D.. JEB... MAĆ! TEN PIER... RAPORT DLA TYCH POJ...BÓW! ZNOWU się KUFF@ MAĆ NIE WYGENEROWAŁ! NO JA PIER...!!!
Zauważył bossa. Zmieszał się. A bossu pokręcił głową i rzekł był:
- Mógłbyś nie używać przy mnie wyrazów niecenzuralnych... typu: RAPORT i NIE WYGENEROWAŁ.
Stara wróciła z jakaś taka nabuzowana z kongresu kobiet i od razu mnie od pijaków zaczęła wyzywać. Jakich pijaków kobieto. Nie widzisz, że przez te wasze parytety to ja muszę mieć w każdej szklance 40% alkoholu.