Usypiam Mikołajka. Kryształowym głosem śpiewam mu kołysankę, coraz ciszej, ciszej i ciszej, a młode odpływa, odpływa, odpływa...
Przestałam. Śpi - myślę.
Nie, nie spał. Usiadł radosny jak skowronek i owacyjnie zaczął mi bić brawo.
Jedziemy na szkolenie. Chłopak z naszego sklepu w Szczecinie i ja. Mamy być na 9.45 w Gdańsku. Trza wyjechać koło 4-5 rano. Ale gdybym miała zajechać po niego musiałabym nadłożyć drogi. Umyślilim, ze przenocuje u nas - zawsze to do tej 4 się pośpi a potem wystartujemy. Dzwonię do niego - a on jeszcze nie wie że jedziemy we dwójkę:
- Witaj Dominik, chciałabym zaprosić cię na noc z czwartku na piątek...
- Eeee... Yyyy...
Pewnie tylko ryk śmiechu Lamera i naszego Marka sprawił, że biedaczyna nie zszedł na zawał i nie wniesie pozwu o molestowanie
Wyobraźnia będzie potrzebna aby czytając, naśladować sposób mówienia ludzi ze wschodu naszej pięknej ojczyzny.
Mój kolega, mieszkaniec Rzeszowa, pracował w jakiejś firmie w dziale handlowym. Pewnego dnia przyjechał do niego klient z Jarosławia. Po "grze wstępnej", gdy atmosfera się rozluźniła kumpel zagaja:
- Wy tam w Jarosławiu dalej mówicie "TA joj"?
Klient:
- TA gdzie tam...