Wystarczyło go natrzeć kocem i chwilę później straszył już swoim wyglądem
Chciałbym choć raz tego doświadczyć....
Niektóre koty lubią pudełka, a inne dotyk chłodnej, betonowej posadzki.
Czy słowo "klient" nie jest tutaj za bardzo na wyrost? Jeśli w końcu nie udało mu się do dobrać do wózka, to może też wcale nie poszedł na zakupy??