psy
fut
lek
emu
#it
hit
syn

WSI SPOKOJNA, WSI WESOŁA...

WSI SPOKOJNA, WSI WESOŁA

Mam kumpla, znanego powszechnie jako Mrówka, o którym wiadomo, że potrafi dołożyć do pieca i choć latka mu nieubłaganie lecą, to cały czas trzymają się go takie pomysły, na które bym nigdy w życiu nie wpadł. Opowiedział mi ostatnio poniższą historię...
Działo się to w połowie różowych lat dziewięćdziesiątych, czasach galopującej demokratyzacji i normalizacji. Jako że smętnie zrobiło się w jego mieścinie, Mrówa wraz ze znajomym postanowili wybrać się w podróż samochodową po okolicznych wioskach. Dysponowali wypasionym Fiatem 126p w kolorze wściekła czerwień. Ujechali kilkadziesiąt kilometrów, kiedy oczętom im ukazała się wioska niemalże jak z westernów: jedna ulica, kilka domków po obu stronach. Za kojoty robiło parę okolicznych kundli, a rolę saloonu pełnił miejscowy DS, gdzie można kupić wszystko, co poniewiera. Podjechali pod ów przybytek rozpusty i natknęli się tam na kilku wytrwałych zwolenników miejscowego wina "Uśmiech sołtysa".
Mrówka pracowicie odkorbkował szybkę, wychylił głowę przez okno i w te słowa:
- Macie tu może jakieś panny na żeniaczkę?
Jak mi opowiadał, stosował to hasło już wcześniej, reakcje ludzi były niezwykłe i zacne, ale tej nie przewidział:
- Momy, momy poczekejta momynt.
Jeden z miejscowych żulerków pozbierał się i wziął był zniknął w którymś z pobliskich zabudowań. Po pięciu minutach wyszedł, a za nim, cokolwiek przestraszone, wyszły dwie panny w wieku poborowym, ubrane w najlepsze, "kościołowe" stroje. Mina moich znajomych musiała być bezcenna. Nigdy więcej nie pokazali się na tej wiosce.

BULDOŻEK...

BULDOŻEK

[M]ama trzymając jakąś gazetę dla pań:
- Popatrzcie jaki śliczny buldożek francuski!
[T]ata - Pokaż! Ale pożycz okularów.
[M] - Nie, ja mam inne niż Twoje. Nie można tak brać cudzych.
[T] trzymając w/w gazetę. Marszczy czoło, mruży oczy. Obraca gazetę raz tak raz tak - No, faktycznie... Ładny. Czarny taki. A jakie ładne uszyska ma.
Brat ,patrząc znad ramienia Taty:
- Tata. To nie buldożek, tylko Anna Mucha. Buldożek był stronę wcześniej.

Jestem studentem. Wynajmuję...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

KOBIECY ORGAZM...

KOBIECY ORGAZM

Wczoraj odwiedziła nas siostra mojej niezrzeszonej jeszcze połówki. Rozmowa zeszła na tematy seksowe, i w pewnym momencie chciałem się pochwalić, iż wiem jak naukowo nazywa się oddanie nasienia. Mówię więc Basi (tej siostrze), że to nazywa się „ejakulacja”. Ona stwierdziła, że pewnie coś wymyśliłem bo ona pierwsze słyszy. Sprawdziła w google (za bardzo nie zna się na komputerach i internecie, ale google akurat zna) i nie otwierając konkretnych stron, czytała te małe fragmenty tekstów ze stron. Już w pierwszym było, że mam rację, ale ona wciągnięta w interesujący temat, czytała kolejne wyświetlone fragmenciki. W pewnym momencie wypaliła:
- A wiecie jak naukowo nazywa się orgazm kobiety?
- Jak?
- Wikipedia.

FILOZOF...

FILOZOF

Czas akcji sobota ostatni dzień stycznia. Miejsce sklepik z kolekturą lotka. Udział biorą:
[S]przedawczyni, [M]enel - klient nr 1.
[M] - Jeden zakład i jakąś zdrapkę.
Sprzedawczyni przeliczyła górkę miedziaków, podaje kupon, zdrapkę, parę groszy reszty.
[M] - Przepraszam pani szanowna, a jaka to zdrapka?
[S] - Dla ciebie.
[M] - Ale my nie jesteśmy na ty, choć mogę brudzia wypić. to jak się ta zdrapka nazywa?
[S] - "Dla ciebie".
[M] - No wiem, że dla mnie, ale jak się nazywa?
[S] - Nazywa się "Dla ciebie".
[M] - Co za głupia nazwa, a jak bym jej nie kupił, to już nie była by dla mnie?

JAK BIEDACTWA POJECHAŁY...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

Ziomek do swojej dziewczyny:...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

Kumpel postanowił mi...

Kumpel postanowił mi dziś dla żartu ściągnąć spodnie na środku galerii handlowej. Nie miałem majtek. YAFUD

W URZĘDZIE...

W URZĘDZIE

Ciotka moja wywodzi się ze wsi. Generalnie rzecz biorąc - głęboka Kielecczyzna. Świetna z niej babka, tylko taka generalnie nieobyta z miastowym życiem. Tyle tytułem wstępu...
Natenczas ciotka owa musiała do urzędu się udać. Wsiadła w PKS-a i dawaj do miasta. Znalazła urząd, podeszła do jednej z jego pracownic i wytłumaczyła o co jej chodzi. Urzędniczka zapytała:
- Godność Pani?
- A dziękuję, nie głodnom, jadłam dopiero co.
A mówią, że ci urzędnicy tacy nieuprzejmi...

Kobiecy narząd rozrodczy...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.