Góralka chwali się sąsiadce:
- A wicie, gaździno, mój wnuk Jasiek to studiuje na uniwersytecie!
- A na jokim?
- No, jak to on się nazywo - próbuje sobie przypomnieć góralka.
- Ugryz? - Nie, nie ugryz...Użarł?- Tes nie...Już wim!- UJOT!
Baca z Zakopanego wsiada do pociągu, którym jadą same góralki ze wsi. Dosiada się do jednej z nich:
- Baco, uważajcie na jajka!
- Aa to jajeczka na targ wieziemy?
- Nie - gwoździe.
- Baco, jak Wom łobetniemy ucho, to bedziecie widzieć?
- Bedziewa!
- A jak drugie ucho Wam obetniemy to bedziecie widzieć?
- Nie bedziewa!
- A dlaczego?
- Bo mi capka na łocy spadnie.
Festyn w górach. Ogromny tłum górali bawi się na całego. Juhas mówi do Jagny:
- Dziękuję za taniec!
- Jaki taniec? jo tylko przepychałam sie do wyjścia.
Młodu Juhas rozpoczął pracę w biurze pewnej firmy. Gdy szef wpada do biura, zastaje go śpiącego:
- Jędrek! Gdzie Ty masz sumienie, śpisz w pracy!
- Ale mi się śnią ino sprawy służbowe.
Policjant spaceruje sobie przez Zakopane, gdy nagle rzuca mu się w oczy gówno leżące na samym środku ulicy. W celu ustalenia właściciela podbiego do bacy:
- Baco! To gówno to ludzkie czy zwierzęce?
- To? Ludzkie.
- A po czym poznajecie?
- A bo to moje.
- Proszę Wysokiej Sprawiedliwości - zaczyna swe zeznania w sądzie Baca.
- Mówi się Wysoki Sądzie, a nie Wysoka Sprawiedliwości - poucza sąd.
- Proszę Wysokiej Sprawiedliwości...
- Baco! Tu nie ma sprawiedliwości, tu jest sąd!