Pani mówi do Jasia:
- Jasiu, podaj trzy rodzaje ptaków.
Jasiu: sraka, sraczka i kiblowiec
- Źle! Pała jutro przyjdź z ojcem!
Jasiu: tata nie może.
- A mama?
Jasiu: też nie.
- To niech ojciec zadzwoni.
Jasiu: niech pani zadzwoni.
- A czemu ja?
Jasiu: bo my nie mamy telefonu
Jasiu przychodzi do domu i mówi:
- Mamo wszyscy się ze mnie śmieją, że mam duże okulary.
- Nie syneczku, nie masz dużych okularów.
- A gdzie one są?- pyta Jaś.
- Tata wyniósł na strych bo myślał, że to rower,
Nauczyciel się wkurzył na Jasia, że mówi do niego na ty i kazał mu napisać w zeszycie: nie będę mówił do nauczyciela po imieniu.
Na drugi dzień nauczyciel czyta i mówi:
- Jasiu, ale ty napisałeś 200 razy, a nie 100.
- Bo cię lubię Kaziu.
W południe z sypialni wychodzą rodzice Jasia.
Jasio mówi do nich:
- Co robiliście w sypialni w południe?
Rodzice zmieszani odpowiadają mu na to:
- Mieliśmy debatę.
- To mam nadzieję, że była ciekawa bo wrzuciłem ją do internetu.
Strażak gasi pożar, przychodzi Jasiu i wrzuca papier do ognia. Strażak mówi:
- czemu wrzucasz papier do ognia?
A Jasiu na to:
- niech pan się nie boi to jest papier gaśniczy.
Pani pyta dzieci:
- Kto ułoży zdanie z rzeczownikiem cukier?
Zgłasza się Jasiu i mówi:
- Piję herbatę z cytryną.
- A gdzie cukier, Jasiu?
- Rozpuścił się.
Pani kazała dzieciom powiedzieć na czym śpią ich rodzice.
Pyta Jasia, a Jaś na to:
- Moi rodzice śpią na sznurku, bo sam słyszałem jak mama dziś mówiła do ojca: "stary spuszczaj się szybciej bo do roboty nie zdążysz".