#it
emu
fut
hit
lek
psy
syn

Polak, Rusek, Niemiec i inni

Szkot jedzie pociągiem...

Szkot jedzie pociągiem z Londynu do Glasgow. Na każdej stacji wysiada z pociągu, biegnie do dworcowej kasy i zaraz wraca.
- Przepraszam, sir - pyta go Anglik - czy mógłby pan zdradzić, dlaczego na każdej stacji pan wysiada?
- Byłem u lekarza i stwierdził, że mam tak słabe serce, iż w każdej chwili mogę umrzeć. Sam pan rozumie, że nie warto, abym od razu kupował bilet do samego Glasgow. Wysiadam więc i za każdym razem kupuję bilet tylko do następnej stacji.

Z samolotu na lotnisku...

Z samolotu na lotnisku na Majorce wysiada z nartami ,,nowy Ruski”, obwieszony złotem, otoczony obstawą.
- Przepraszam, pan się pomylił – mówi odprawiający go urzędnik. – Na Majorce nie ma śniegu.
Rosjanin uśmiecha się i odpowiada:
- Spokojnie, śnieg przyleci następnym samolotem.

W celi siedzi Polak,...

W celi siedzi Polak, niemiec i Rusek. Nagle Polak mówi:
- ty Rusek dawaj wydupczymy niemca.
-Ok.
No i pojechali Niemca na ostro bez wazeliny. Po wszystkim niemiec siedzi w kącie i placze. Po chwili do celi wchodzi klawisz i pyta:
- A dla niemca co sie stalo, czemu płacze?
Polak z ruskiem:
- nie wiemy, moze chce pomarancza?
Klawisz:
- Pomarancza? A ch*ja w dupe to on nie chce ?
- No już dostał ale dalej płacze.

Dowcip z konkluzją...

Dowcip z konkluzją
* Japończycy jedzą mniej tłuszczu i mają mniej ataków serca niż Amerykanie i Anglicy.
* Włosi jedzą dużo tłustych potraw i mają mniej ataków serca niż Kanadyjczycy i Australijczycy.
* Francuzi piją dużo wina i mają mniej ataków serca niż Kanadyjczycy, Anglicy, Amerykanie i Australijczycy.
Konkluzja: pij co chcesz i jedz co chcesz. To język angielski cię zabija.

Ląduje polski samolot...

Ląduje polski samolot na lotnisku w Chicago. Pilotom cudem udaje się uniknąć katastrofy i tylko ich nadzwyczajne umiejętności oraz znakomity system hamulcowy Boeinga pozwoliły na zatrzymanie samolotu przed krańcem pasa startowego...
- To jest chyba k***a najkrótszy pas startowy ze wszystkich cholernych pasów jakie w życiu widziałem - mówi pierwszy pilot.
- Nooo... - odpowiada drugi - ale za to jaki szeroki... będzie z dziesięć kilometrów.

Pewien wędrowny sprzedawca...

Pewien wędrowny sprzedawca odkurzaczy przyjechał do małego miasteczka w północnej Kalifornii.
W tym samym czasie w miasteczku gościł cyrk "Gattolini", znany z popisów starszego już wiekiem Włocha Osculati. Plakaty zachęcały do obejrzenia Włocha tak skutecznie, że sprzedawca nie mógł się oprzeć. Kupił bilet któregoś wieczora i zasiadł na widowni.
Na środku areny ustawiono niewielki, acz solidny stolik. Na stoliku leżało 6 orzechów laskowych. Tuż obok stał skupiony Włoch. Nagle zagrzmiały bębny... Włoch szybko opuścił spodnie, wyciągnął z gaci ogromny interes i sześcioma sprawnymi uderzeniami rozbił wszystkie orzechy na miazgę!
Ło matko, co się tam działo! Publika szalała, Włocha na rękach zniesiono z areny do jego garderoby. Sam sprzedawca darł się chyba najgłośniej: Wiwat Maestro!!!!

Chyba 15 lat później los rzucił go w te same strony. Wzruszony doznanymi tam ongiś przeżyciami przechadzał się starymi uliczkami, dla których czas jakby stanął w miejscu.
Nagle dostrzegł w oddali budę namiotu cyrkowego. Nie wierząc własnym oczom podszedł bliżej i... natknął się na plakat, ten sam plakat co niegdyś, o Włochu. Bez namysłu kupił bilet i - jak wtedy - zasiadł na widowni.
Od razu poznał ten sam stolik; może trochę bardziej poobijany, a może tak się tylko wydawało. Na stoliku leżało 6 orzechów... kokosowych! Tak, kokosowych a nie leszczynowych! Włoch, mocno już starszy, stał obok czekając na bębny.
Sprzedawca wybałuszył gały i przestał oddychać. Zabrzmiały werble, Włoch spuścił gacie, złapał interes jak maczugę, walnął sześć razy i z kokosów zrobił wiórki kokosowe.

Aplauz był ogromny. Trudno się było nawet docisnąć do Włocha. Sprzedawcy to się jakoś udało - i przekrzykując gwar mówi do artysty: "Widziałem cię tutaj 15 lat temu jak rozbijałeś orzechy laskowe. Dlaczego zamieniłeś je na orzechy kokosowe?".

Na to Włoch: "Musiałem coś większego, bo już oczy nie te...

Na świecie nie ma takiej...

Na świecie nie ma takiej rzeczy z zawartością alkoholu, której by nie wypił Ruski.
I nie ma jakiejkolwiek rzeczy, pod którą by nie fapował jakiś Japoniec.

Lecą balonem Chińczyk,...

Lecą balonem Chińczyk, Rusek, Niemiec i Polak zaczęli wychwalać swoje kraje.
Chińczyk mówi:
- My to mamy tyle ryżu, że cały świat można wykarmić.
Rusek mówi:
- My to mamy tyle hełmów, że cały świat by było można uzbroić.
Niemiec:
- My to mamy taką flagę, że cały świat by było można do wojny zmotywować.
Polak po długim zastanowieniu
- My to mamy takiego orzełka, że cały ryż by zjadł, do hełmów by nasrał a flagą się podtarł.

Polak, Rusek i Niemiec...

Polak, Rusek i Niemiec spotykają diabla.
Diabeł mówi:
- Jak rozśmieszycie mojego konia to będziecie mogli przejść.
Rusek próbował go rozśmieszyć i nic.
Niemiec próbował go rozśmieszyć i nic.
Polak rozśmiesza i koń się śmieje..
Dobrze mówi diabeł:
- możecie przejść.
Ida i po 3 miesiącach znowu spotykają diabla:
- teraz żeby przejść musicie rozsmucić tego konia bo się cały czas śmieje.
Rusek pierwszy i nic.
Niemiec drugi i nic.
Polak go zasmucił ....
Wszyscy się pytają jak Ty to zrobiłeś?
- To proste, najpierw powiedziałem mu, że mam większą pałę niż on, wiec się roześmiał a później gdy mu ją pokazałem to się zasmucił.

Jakie prezenty dostają:...

Jakie prezenty dostają: Kanadyjka, Norweżka i Czeszka na 25-lecie małżeństwa?
• Kanadyjka podjeżdża w tym dniu Chryslerem pod swój dom, wchodzi, patrzy, a tam całe mieszkanie wyłożone kanadyjskim klonem.
• Norweżka podjeżdża Volvo pod swój bungalow, wchodzi, patrzy, a tym całe mieszkanie wyłożone norweską jodłą.
• Czeszka podjeżdża przepełnionym autobusem pod swój blok. Targa siaty na dziesiąte piętro, bo winda znowu zepsuta, wchodzi, patrzy, a tam mąż w łóżku z dwoma k..wami z Czeskiej Lipy.