psy
fut
lek
emu
#it
hit
syn

KLUCZ DO SUKCESU...

KLUCZ DO SUKCESU

Mój ojciec, jako klient VIP w Selgrosie, miał dostać klucze do miejsca parkingowego VIPowskiego. Zależało mu nich bardzo i udał się do zarządcy obiektu, aby dostać je jak najszybciej – jeszcze przed galą, na której wszyscy oficjalnie mieli je dostać. Zarządca nie chciał się zgodzić, bo kluczyk był jeden i nie było jeszcze kopii, ale zamęczany długimi prośbami, w końcu się zgodził. Tato klucz dostał, dorobił sobie i oddał.
Na gali z wielką fetą wręczono kilkanaście kluczy, które pasowały do... ojca skrzynki. Bo Tato zamienił niechcący kluczyki i oddał nie ten.

GRABARZ...

GRABARZ

Kolega mój pracuje na cmentarzu w USA - kosi trawę, grabi liście, odśnieża, itp. Pytam go czy odpowiada mu taka praca a on na to:
[K] - Atmosfera jest raczej sztywna ale mam dużo ludzi pod sobą...

CAŁA PRAWDA O EKOTERRORYSTACH...

CAŁA PRAWDA O EKOTERRORYSTACH

Nie dość, że z 22 zaplanowanych odbyła się tylko jedna manifestacja to jeszcze takie podsumowanie. Relacja dziennikarza RMF FM z Poznania:
-..." a na Placu (Zapomniałemjakim) po ekologach zostały tylko śmieci"

NA ROWEREK NAD JEZIOREM...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

W piękny letni wieczór...

W piękny letni wieczór znaleźliśmy się z chłopakiem sami w wielkim parku na uboczu. Zaczęło się robić naprawdę gorąco, a mój chłopak zaczął mnie rozbierać... W tym momencie zobaczyliśmy patrol policyjny, który pojawił się dosłownie znikąd. Mój chłopak wziął nogi za pas i zaczął uciekać... z moją bluzką i stanikiem w rękach. YAFUD

PIERWSZA POMOC...

PIERWSZA POMOC

Było to raz, kiedy jeden z panów doktorów na wykładzie chciał wykazać wyższość mężczyzn nad kobietami w temacie bycia ratownikiem medycznym. I zbulwersowała się mi koleżanka i mówi, że się nie zgadza, bo kobiety nawet lepsze są niż faceci. Pan doktor zadaje pytanie:
- A jak zauważy Pani, podczas wędrówki w górach, stukilogramowego faceta ze złamaną nogą, to co pani zrobi? (koleżanka na oko kilogramów 50)
Na co ona po chwili zastanowienia:
- Jak to co? Zrobię mu laskę.
Sala parsknęła, doktorek także, popluł się biedaczysko tym, co miał w ustach akurat. A ona biedna przez pół godziny myślała, co rzekła i czemu nikomu nie skojarzyło się z kawałkiem patyka, którym biedak mógłby się podeprzeć.

NA KOLANACH MIKOŁAJA...

NA KOLANACH MIKOŁAJA

W okresie świątecznym wcielam się w ś(n/w)iętego Mikołaja. Otóż została na me kolana dostarczona dziewczynka, lat 4. Przerażona była niezwykle wręcz, małe dłonie zacisnęła w piąstki ze strachu i trzęsła się jak przysłowiowa osika. Jako dobry starzec wręczający prezenty, które to rodzice dostarczali Śnieżynce tak, aby dzieciak nie widział, pokazałem jej paczkę, którą specjalnie dla niej moje Elfy przygotowały, ale... każde dziecko musiało powiedzieć wierszyk, zaśpiewać czy też zatańczyć, aby nie było tak łatwo. Niestety maleńka kobietka była tak zestresowana, że na każdą moją prośbę o powiedzenie czegokolwiek stanowczo kręciła głową na NIE. Wpadło mi do głowy, że jedno na pewno powie, więc zaproponowałem:
- To może powiesz nam paciorek?
Na co maleńka z szybkością karabinu maszynowego zaczęła mówić:
- Paciorek, paciorek, paciorek...
Prezent dostała, obiecała być grzeczna, a ludzie wydawali się być po tej wersji pacierza dużo bardziej uśmiechnięci - czego i Wam życzę.

ZLECENIE...

ZLECENIE

To miało być zwykłe wezwanie radiowozu na komisariat. Aspirant, który był w tym dniu dyżurnym komisariatu, miał wypowiedzieć kryptonim załogi, po czym magiczne "podjedź". Ale to nie był zwykły dzień. Może dzień wcześniej dyżurny oglądał jakiś film, albo program "Mam talent"? Tego się nie dowiemy nigdy. Wiadomo natomiast, że gdy tylko dyżurny nacisnął przycisk na stacji, z jego ust wydobyło się gromkie:
- Chodźcie, chodźcie, mnie was tutaj potrzeba!
Upłynęło dobre 10 sekund zanim radiowóz potwierdził przyjęcie polecenia...

Historia zasłyszana od...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

NA NARTACH...

NA NARTACH

Wspominaliśmy dzisiaj z mą lubą, jak to uczyliśmy się jeździć na nartach tej zimy (wtedy jeszcze nie razem). Tzn. ona się uczyła, a ja ją wspierałem duchowo pokrzykując czasami na oślej łączce, że dobrze jej idzie. A szło jej gorzej niż tak se....
Przechodząc do meritum - luba kupiła sobie nowy osprzęt narciarski prosto ze sklepu. Zdarzyło się wtedy tak, że podjechał do niej szczyl 14-letni i nawiązał się taki dialog ([s]zczyl, [l]uba)
[s] - Cześć wypasione ma pani narty.
[l] - Dzięki, niedawno kupiłam.
[s] - Aha, czy może mi je pani dać lub odsprzedać? Widzę, że pani raczej do niczego się nie