Na lekcji biologii pani do Jasia: - Jasiu nie ściągaj! - Ale ja nie ściągam - broni się chłopiec. - Nie kłam widziałam przed chwilą jak liczyłeś sobie żebra.
Jasiu wpada spóźniony do szkoły. Na schodach stoi dyrektor i woła: - Dziesięć minut spóźnienia! - k***a, ja też! - stwierdza Jasiu ze zrozumieniem.