PEŁNA KULTURA
Stoję sobie grzecznie w sklepie, w kolejce, po jogurcik. Przede mną pan a'la Heniek z dworca. Okiem znawcy patrzy na sklepowe półki, wskazuje palcem i mówi:
- Ten śliwkowy wermut poproszę.
Ekspedientka, z leksza zdezorientowana:
- Józiu, o tego jabola Ci chodzi?
Józio, oburzony, wskazuje na mnie:
- Przy damie?! Takie słowa?!