#it
hit
fut
lek
emu
psy
syn

Piekło

CHYBA ZBOCZYŁ Z JAKIEJŚ SZWANCPARADY...

Gołąb z Wehrmachtu... Obrońca uciśnionych, waleczny jak orzeł.

I ŁADNA.. I MA TALENT...

Ładna dziewczyna śpiewa 15 piosenek różnych piosenkarek...
Znajdziecie tu między innymi Amy Winehouse, Taylor Swift i Adele. Śpiewająca pani nazywa się Yanina Chiesa.

KOT JAK CZŁOWIEK... CZASAMI TEŻ SIĘ POMYLI... ALE JEST LEPSZY!

Jak nauka ma się do kotów? Albo raczej jak koty mają się do nauki? To sprawdził kanał National Geographic.

JAKIE TO PROSTE... JAK ŚWIŃSKI OGON...

Jak wyprostować świni ogon?
Moja wiedza jest już kompletna. Tylko tego brakowało mi do szczęścia.

PORZĄDKI...

PORZĄDKI

Koleżanka jest dziś ostatni dzień w pracy. Od rana jej drukarka pracuje ze wzmożoną aktywnością. Każda kartka papieru jaka z niej wychodzi jest następnie darta w strzępy przez koleżankę. Na pytanie co robi, odpowiedziała, że: czyści komputer z niepotrzebnych dokumentów.
Nie umiem tego skomentować.

WCZASY NA POŁUDNIU...

WCZASY NA POŁUDNIU

Znajome mi małżeństwo ma tendencję jeżdżenia na urlop na północ. Czyli Norwegia, Dania, Szwecja, Estonia... Takie tam hobby. Mają też synka, 1,5 roku.
Ale postanowili, że w tym roku wybiorą się na południe kontynentu. Oto ich rozmowa:
- To może pojedziemy do Hiszpanii?
- Może być, ale dla Małego będzie to chyba zbyt daleka podróż...
- A Włochy?
- Byliśmy tam dwa lata temu.
- A może Austria lub Szwajcaria?
- Tam lepiej zimą pojechać, poza tym byliśmy tam w podróży poślubnej.
- Cóż, więc może Słowacja? W góry pojedziemy...
- No, góry to fajny pomysł... Ale bliżej już chyba będą polskie Tatry, przecież piękne góry.
- Dobra, niech będzie. Ale wiesz co, może być zimno dla Małego, w górach różnie bywa. Może lepiej Mazury?
- Na Mazury jeździmy często... Stamtąd blisko nad Bałtyk. Może jednak nad morze?
- Morze? Ok. Tylko gdzie?
- Bornholm?
I tak zakończyło się planowanie podróży na południe...

W CIEMNOŚCI...

W CIEMNOŚCI

Koleżanka ma ostatnio problemy sercowo - pracowe. Ale traktuje to z humorem i jako stan przejściowy.
Jednakże ostatnio jej poczucie kobiecości uległo poważnemu nadwyrężeniu. Będąc ostatnio w miejscowości nadmorskiej udała się na plażę uprzednio zabrawszy ze sobą śpiwór, bo jak wiadomo lato mamy. No prawie. Udrapowawszy się wdzięcznie w pobliżu wydm zapadła w kontemplację - że w sumie życie jest piękne i jeszcze na pewno pozna jakiegoś fajnego faceta - bo przecież garbata nie jest ani z oka jej nie kapie...
Tymczasem zaczęło się zmierzchać i zrobiła się noc. Nagle usłyszała jakieś męskie głosy i za chwilę zaczęły się rysować kontury paru postaci, zbaczających z trasy i ewidentnie zbliżających się w jej kierunku. Zatrzymali się obok niej i wyjąkali:
- Najmocniej przepraszamy, myśleliśmy, że to śmietnik...

Drogi Panie Tomaszu....

Drogi Panie Tomaszu. Przepraszam, że nie będę przychodził na spotkania z Panem w redakcji Frondy, ale skoro dla Pana tyłeczek Radwańskiej nie jest rarytasem, to znaczy że jest Pan pedałem i lepiej się trzymać od Pana z daleka.

Moja dziewczyna powinna...

Moja dziewczyna powinna zostać magikiem. Potrafi wyczarować cztery rożne kłótnie z mojego jednego spojrzenia na cycki innej kobiety.

TY TU RZĄDZISZ...

TY TU RZĄDZISZ

Rozmawiamy o rosołku.
Ja - Misio, chowam rosołek do lodówki, będzie w tej puszce.
M - No co ty, rosół się chowa do słoika i szczelnie zamyka.
Ja - Tak? A dlaczego nie w puszce? W garnku też można przecież, tak samo metalowy jak puszka.
M - W żadnym garnku i w żadnej puszce. W słoiku.
Chwila przerwy.
M - Ale to jest TWÓJ tron...

- Jasiu, ooo.... jak...

- Jasiu, ooo.... jak romantycznie. Jakie ładne puszczasz banieczki...
- Też ci się podobają, Patrycja?
- Pewnie, supcio! Ale teraz moja kolej. Wyłaź z wanny!

RECYKLING?...

RECYKLING?

Ostatnio z moim lubym namiętnie gramy w Heroes V. Ja gram Nekromantami i jako jedną z umiejętności mam wskrzeszanie jednostek po bitwie (kościotrupy i inne takie). Dziś na kolację były żeberka. Luby objadł swoją porcję, podniósł kości i z całkowitą powagą: "Wskrzeszamy czy wyrzucamy?"

- Gratulacje, widać od...

- Gratulacje, widać od razu, że jesteś po ślubie ... Doskonale wyprasowana koszula!
- O, tak! To jest pierwsza rzecz, którą nauczyła mnie żona

DOBRA ZNAJOMA...

DOBRA ZNAJOMA

Będąc u rodziców na wywczasie udałam się do sklepu celem dokonania zakupów. Sklep jak to sklep, nic szczególnego. Chyba wszędzie pod sklepami czają się na kupujących spryciarze i proszą o parę groszy. I mi dane było spotkać takiegoż. Z tym że do mnie zawsze pełna kulturka, dzieńdoberek, jak zdrówko, szanowanko. Nigdy ode mnie nie żulił, a znam gościa od podstawówki (jakieś 20 lat - sam jest w wieku daleko posuniętym nieokreślonym). No i mówię panu ładnie "dzień dobry, dawno się nie widzieliśmy..., a on popatrzył na mnie, patrzył, patrzył... a jak już złapał ostrość to w krzyk:
- Ilonko, słoneczko, kochane, jak cię dawno nie widziałem, jak się zmieniłaś, moje ty sto tysięcy... - itd...
Potem stojąc w kolejce słyszę jak rozmawia z nim drugi:
- Ty, a czemu ty tak do niej "sto tysięcy"?
- Bo to moja przyjaciółka jest.
- No to czemu nie milion?
- A bo to jeszcze nie narzeczona.

5 powodów dlaczego Polska wygra z Niemcami

Kilka zabawnych argumentów na korzyść biało-czerwonych w meczu z naszymi zachodnimi sąsiadami Smile