#it
emu
fut
hit
lek
psy
syn

Piekło

Mąż zostawił w domu telefon,...

Mąż zostawił w domu telefon, wraca wieczorem, czyta SMS-y. Pierwszy:
- Kochanie, mój drogi, zadzwoń do mnie, proszę. Całuję, Twoja na zawsze Marina.
Drugi:
- Nie kłopocz się, już zadzwoniłam. Twoja żona.

SKARBOWO-KOŚCIELNIE...

SKARBOWO-KOŚCIELNIE

Każdy ma swoje brzemię, moim jest mamiszon co to w Urzędzie Skarbowym pracuje do czego wstyd mi się czasem przyznać.
Otóż czasem na urzędnika spada kara boska, dzień sądu ostatecznego i niefart jakim jest dyżur przy telefonie informacyjnym dla podatników.
Zaszczyt takowy spotkał i mojego mamiszona z czego czytelnik już na pewno wywnioskował jak bardzo pocieszony tym faktem rzeczony Urzędnik Skarbowy [US] był. Może i bym nie zrozumiała tej niechęci do tegoż telefonu, gdyby mamiszon nie opowiedział mi swojej wczorajszej rozmowy przez telefon z (wnosząc z akcentu) Mieszkańcem Głębokiej Wsi [MGW].
[US] - Dzień Dobry ** Urząd Skarbowy w Bydgoszczy, czym mogę służyć.
[MGW] - Dobry, pochwalony ja to chciałem na księdza donieść...
[US] - W tej sprawie proszę się kontaktować z Działem Egzekucji, tu jest infolinia podatkowa, podać panu telefon do Działu Egzekucji?
[MGW] - NIE! ZARA! Ja tu chciałem tylko powiedzieć, że proboszcz przy kościele dewocjonaliami handluje i mi biznesa psuje bo kram zamknąć będę musiał. No konkurencje mi robi. I ja bym chciał was nasłać coby zobaczyć czy on tą... kasę fiuskalną ma...
[US] - (Nabierając podejrzeń) A skąd pan dzwoni?
[MGW] - Spod Piły.
[US] - To czemu pan to zgłasza w Bydgoszczy?!
[MGW] - Bo jak przyjdą urzędnicy od nos to się proboszcz domyśli żem ja go zgłosił i mi wnuka, co to go mam w drodze, nie ochrzci.

Hotel w Zimbabwe na brzegach...

Hotel w Zimbabwe na brzegach rzeki Zambezi. Widok z okien na las, rzeki, pełno egzotycznych roślin i zwierząt.
W księdze skarg pewna amerykańska rodzina zostawiła notatkę:
''Przyjechaliśmy taki kawał drogi, ale nie byliśmy w stanie zobaczyć krokodyli!''
Odpowiedź zarządu:
''Trzeba było popływać!''

- Halina, co się tak...

- Halina, co się tak wiercisz przed tym lustrem?
- Talię staram się obejrzeć.
- Nie uda ci się tak... Najpierw cyce musisz podnieść.

Druga akcja dzieje się...

Druga akcja dzieje się w Krakowie.
[Blondzix] - Bez sensu, straszne bzdury piszą w tych gazetach! Byłam na rynku i nie ma tam żadnego Tesco!
Tu następuje podanie przez pannę B. egzemplarza gazety. Siostra patrzy, a tam artykuł:
’’Tesco największe na rynku’’.

INTELIGENTNA...

INTELIGENTNA

Siostrzyca moja wynajmuje pokój do spółki z blond pięknością, która raczy ją takimi kwiatkami:
Siostra ustawiła sobie budzik na 8 rano każdego dnia. Budzik jednak zamiast tarabanić, uruchamia radio. Wywiązała się w związku z tym taki oto dialog:
[Siostra] - Hej, nie przeszkadza ci, że mi się codziennie rano radio włącza?
[Blondzix] - Jak to radio się włącza? Ja myślałam, że oni o 8 po prostu zaczynają nadawać..

Od czasu, gdy wynaleziono...

Od czasu, gdy wynaleziono loda, kobiety nie muszą pamiętać o słowie "Dziękuję".

Spotykają się dwie psiapsiuły:...

Spotykają się dwie psiapsiuły:
- O, widzę, że ci się przytyło!
- Skądże, schudłam ostatnio. Dwa miesiące temu byłam jak ty teraz.

POMOCNA STARUSZKA...

POMOCNA STARUSZKA

Korzystając z wolnego od pracy poniedziałku pojechałem do miasta załatwić kilka spraw w urzędzie. Jako, że dzień wcześniej ostro zalaliśmy z kumplem pałę, kac męczy mnie niesamowity. Jest bardzo wcześnie rano, jestem ledwo żywy. Rozkojarzonym wzrokiem szukam interesującego mnie adresu. Musiałem bardzo marnie wyglądać, gdyż przechodząca obok, sympatyczna staruszka, z uśmiechem na twarzy wskazała mi ręką drogę mówiąc:
- Monar jest tam.

Takiego weterynarza psy nie muszą się obawiać

Uczmy dzieci kochać zwierzęta od najmłodszych lat. Przynajmniej będziemy mieli pewność, że nie będą ich maltretować w przyszłości

NIECH ŻYJE WOLNOŚĆ! WOLNOŚĆ I SWOBODA!

To czas na słit filmik. Cut, miut i ożeszki - jak to mawiają słit lutki.
Tak poważnie, to foka zostaje wypuszczona po długiej rehabilitacji przez organizacje działająca na rzecz takich właśnie sympatycznych zwierzaków.

TRADYCYJNA WIELKANOCNA >PITAWKA< SPOD PAŃSKIEGO GROBU...

Była ucieczka w 2009 roku jest i z tego. Po raz kolejny kościół w Smolanach w okresie wielkanocnym. Ktoś już wie o co chodzi?

AŻ SIĘ CHCE ĆWICZYĆ!

Jak tak patrzę, to... ćwiczyłbym.

Pani to Joanna Kołyszko-Tomasik.

ELEKTRYKA PO NORWESKU...

Ciekawy sposób podłączenia instalacji , dzięki której czajnik zyskał nową funkcję.

Halo, Anka?...

Halo, Anka?
- Tak!
- To ja z tej strony. Dom wybudowany, drzewo zasadzone. Przychodź...

Pijany gostek stoi przed...

Pijany gostek stoi przed drzwiami i stara się trafić kluczem do dziurki.
- Pomóc? - pyta przechodzący sąsiad.
- No...epppp... Przytrzymaj dom.

RABAT...

RABAT

Jakieś 2 lata temu, pracowałem sobie jako handlowy od kopiarek i sprzętu drukującego. Ze szczęką generalnie nigdy problemów nie miałem, toteż wściekły ból zęba był dla mnie w zasadzie nowością.
Ze dwa dni tak pochodziłem, aż rwanie w szczęce stało się nie do zniesienia. Wskakuje w taksówkę, zostawiając szefa z marudnym klientem i jadę do zaprzyjaźnionej zębolożki.
Pani obejrzała, pogmerała, dziabnęła haczykiem, ja rozdarłem japę i kopnąłem kilka razy w ścianę.
- Trujemy - zakomenderowała dentystka - za paręnaście minut zaboli przez chwilkę i przestanie.
Lekarstwo założone, wsiadam w taryfę i wracam do firmy.
Szef się męczy dalej z klientem. Od słowa do słowa, wyszło, że sobie ustalili kopiarę za 20 tysięcy z hakiem. Przeliczyłem szybko w myślach prowizję i z uśmiechem siadamy do biurka, żeby papiery podpisać.
- A jakiś rabacik to jeszcze wytarguję? - szczerzy się klient.
Spojrzałem na niego i wtedy zadziałała trucizna.
- JA PIE**OLĘ!!! - ryknąłem, zaskoczony bólem.
Szef zamarł.
Ja też.
A klient cichutko zza biurka:
- To może chociaż jakiś toner zapasowy?