- Podejrzewam, że w naszej lodówce ktos mieszka - mówi pacjent u psychiatry. - A dlaczego tak pan sądzi? - Bo żona ciągle nosi tam jedzenie.
Lekarz telefonuje do pacjenta: - Mam dla pana dwie wiadomości, dobrą i złą, którą chce pan najpierw usłyszeć? - Dobrą. - Zostało panu 7 dni życia. - A zła wiadomość? - Nie mogłem się do pana dodzwonić od sześciu dni.
W przychodni: - Dzień dobry, przyniosłem kał i mocz. - Do analizy? - Nie, kurcze, do degustacji!