#it
emu
fut
hit
lek
psy
syn

Piekło

LATAĆ... A LATAĆ... TO JEST RÓŻNICA!

Dlaczego sowy latają bezszelestnie?
Film ten wykazuje działanie relaksujące i antydepresyjne (szczególnie druga połowa). BBC postanowiło sprawdzić, co sprawia, że sowy podczas lotu są praktycznie niesłyszalne.

PODEJRZEWAM ŻE TO MOŻE BYĆ NIEBEZPIECZNE...

Nie próbujcie tego w domu. Butla mogła wybuchnąć, a odłamek szkła wbić się w tętnice szyjną i zakończyć żywot człowieka filmującego. Tak, tak mogło być.

ARESZT TYMCZASOWY...

Instrukcja wykonania żywołapki z butelki i drewna. Wasze myszy wam za to podziękują.

OGLĄDAĆ... OGLĄDAĆ... OGLĄDAĆ...

Kolejne przykłady perfekcjonizmu, ale tym razem muzyczka mniej wkurzająca.

Londyn. Baker Street....

Londyn. Baker Street. Dr. Watson zwraca się do Sherlocka Holmes'a:
- Drogi Sherlocku. Jesteś takim mądrym człowiekiem. Powinieneś wiedzieć, że palenie Ci szkodzi!
- Drogi Watsonie. Palę tą fajkę już od tylu lat, że po prostu nie zamierzam tego rzucić.
Wieczorem, kiedy Sherlock już spał Watson po cichu zakradł się do salonu. Wziął fajkę ze stołu i wsadził sobie jej cienki koniec w dupę.
Rano Sherlock mówi do Watsona:
- Coś dziwnego stało się z moją fajką. Śmierdzi gównem!
Watson lekko uśmiechnął się pod wąsem. Dedukcja Sherlocka w tym przypadku zawiodła. Tym samym Watson kolejnego wieczora powtórzył "zabieg". Minął miesiąc. Sherlock nie rzucił palenia. Ale Watson na swój sposób również uzależnił się od fajki.

KONSPIRACJA...

KONSPIRACJA

Z racji wolnego dnia i ładnej pogody wybraliśmy się dziś do parku. Park jest duży i (co ważne) obfituje w różnego rodzaju oczka wodne i rzeczki. Ja latam i zdjęcia pstrykam, kish na ławce się wygrzewa...
W pewnym momencie mija nas ojciec z synkiem. I słyszymy instrukcje taty:
- I teraz wrócimy szybko do domku i położymy bucik na kaloryferze. Żeby wysechł. Żeby kto? Żeby mamusia się nie dowiedziała...

Jest nieskończenie ciężko,...

Jest nieskończenie ciężko, gdy w cudowny letni dzień widzisz nad sobą bezkresne, błękine niebo, uroczo puszyste obłoczki, jasne, ciepłe słońce. A zamiast tego powinieneś widzieć nad sobą spadochron.

KIEŁBASY NA GRILLU...

KIEŁBASY NA GRILLU

Siedzę se przy ognisku wraz z dwoma [S]zwagrami i [T]eściem. Kiełbaska, coś pod kiełbaskę i oczywiście jedyny możliwy temat. Wtem zza zakrętu wyłoniło się miłe stadko dzierlatek i oczywiście młodszy ze szwagrów poszedł "obadać towar". No to krzyczę do niego:
[Ja] - Nie stój tak tylko zaproś koleżanki.
[S] - Ale jak to zaproś? Co mam powiedzieć?
[Ja] - No powiedz, że mamy tu jeszcze cztery całkiem niezłe parówki.
Na co wtrąca się teściu:
[T] - To może powiedz, że trzy, bo ta czwarta to już taka sucha krakowska

Jakiś czas temu trafiłem...

Jakiś czas temu trafiłem do więzienia i zostałem wielokrotnie zgwałcony. Wtedy to zdałem sobie sprawę z faktu, że moja rodzina chyba zbyt poważnie traktuje grę w Monopol.

Jak podaje fu**t, do...

Jak podaje fu**t, do niecodziennego zabójstwa doszło w zachodnich Indiach w stanie Gudżarat. 38-letni Himanshu Mahajajami wymordował siedmiosobową rodzinę Piłajajamuharata bez żadnego motywu. Po dokonaniu tej masakry zbezcześcił zwłoki ofiar posypując je obficie przyprawą curry. Zapytany dlaczego to uczynił odparł:
- Od dziecka powtarzano mi, że nie ma zbrodni bez curry.

TUR DE POLON...

TUR DE POLON

W sobotę przykaskaderowałem na rowerze wyczynowo. Wyjeżdżaliśmy z młodą na przejażdżkę z działki i jakieś 20 metrów od bramy jełopy z wodociągów taką studzienkę małą zrobili. Zamyśliłem się i podbiło mi koło i jebudu na lewą stronę ciała w glebę. Zahuczało, zagrzmiało, kurefsko zabolało. Na czworakach się dotelepałem z powrotem do werandy. Początkowo nawet tak bardzo nie bolało tylko mnie z lekka zatkało. Wieczorem już bardziej. W nocy ostro, ale wziąłem prochy. W niedzielę trudno już mi było wstawać i siadać, a jak zapomniałem się i się schyliłem, to jakby ktoś nóż mi pod żebro załadował.

Dzisiaj rano pomaszerowałem do Medicovera. Rentgen. Diagnoza : - pęknięte żreberko i obity na maksa bok... będzie bolało, ale się samo zaleczy, ketonal itp. Ale nie o tym mowa. Wchodzę do gabinetu. Lekarz się pyta, co się stało. To mu mówię, że awaria na rowerze, a ten uśmiech od ucha do ucha...
Trochę mnie to wkurzyło, ale on potem mówi:
- Ja Pana przepraszam, że się tak uśmiecham, ale przed chwilą miałem też pacjenta co miał wypadek na rowerze. Z tym, że Pan się wywalił, a on nie zauważył, jak mu z prawej wyjechał chłop z koniem na furmance i przywalił w dyszel, aż konia poniosło. A on dwa żebra złamane. Więc jak Pan wszedł i powiedział, że na rowerze wypadek, to już myślałem, że jechaliście w peletonie...

Telefon do Biura podróży:...

Telefon do Biura podróży:

- Czy mógłby pan nam zaoferować jakąś dobrą wycieczkę.? Chcielibyśmy sobie z żoną odpocząć

- A jaką kwotą państwo dysponujecie?

- 800,- złotych

- Aaaaaa.. to sobie odpoczywajcie

Hmmm... No więc:...

Hmmm... No więc:

Grupka Białorusinów pracowała jako grupa remontowa u Brytyjczyka na wsi. No i chcieli coś zarobić wiecej, więc sprzedali 10 puszek farby. Właściciel się pyta:

- Czemu malowanie jest nieskończone?!

- Yyyy, nie ma farby.

- Jak to nie ma farby ?! Kupiłem przecież.

- Eeee, yyy, nooo koń wypił całą, tak! Wychlał całą farbę! - wymyślił na poczekaniu jeden z robotników

Gospodarz wziął strzelbę i zabił zwierze na miejscu. Białorusini w szoku:

- No jak to tak, za farbę? Zabić od razu?

- Poprzednio byli tu Polacy i zeżarł im 32 worki cementu...

- Kochasz ją?...

- Kochasz ją?
- Kocham! Żyć bez niej nie mogę!
- To się z nią ożeń.
- Z wódką?!

Nie jest łatwo zaspokoić...

Nie jest łatwo zaspokoić moją żonę. Ale w końcu odkryliśmy pozycję, w której oboje odczuwamy satysfakcję. Ja kładę się na kanapie i biorę pilota do ręki, ona pochyla się nad ciastem w kuchni.

Kochane kobiety... Po...

Kochane kobiety... Po jaką cholerę kupujecie buty z trzycentymetrowym obcasem? Jaką różnicę robią wam te trzy centymetry?... Yyyyy... no dobra... Nie musicie odpowiadać...

INTENCJA...

INTENCJA

Kilkanaście lat temu, za czasów wczesnej podstawówki wszyscy chętnie chodziliśmy na Roraty do kościoła. Najmłodsze dzieciaki zebrane przy ołtarzu, wznoszą swoje intencje do Boga. Większość intencji była standardowa: za mamę, za tatę, babcię, panią katechetkę lub papieża... Przyszła kolej na młodszą siostrę kolegi, która szczerze wykrzyczała do mikrofonu:
- ZA KIĘDZA ŻONĘ!
Ksiądz nie zwracając już większej uwagi na w kółko powtarzające się intencje przebił i tą:
- Ciebie prosimy.
A ludzie (ok 500set) ze śmiechem:
- Wysłuchaj nas panie!