Egzamin ustny. Biedna studentka plącze się w odpowiedziach, nie może wybrnąć. Wreszcie płaczliwym głosem stwierdza, że ona tego wszystkiego się uczyła, umiała, a teraz z powodu wielkich nerwów zapomniała. Na to profesor spokojnym głosem każe jej na głos liczyć do 10. Ta przekonana, że to jakaś terapia na uspokojenie, posłusznie wykonuje polecenie. Kiedy skończyła - profesor prosi o indeks i wpisując 2 mówi:
- Kiedy coś się naprawdę umie, to i nerwy nie przeszkadzają.
Komentarze
Re: to się nazywa życie
Panie premierze tak biednie to każdy z nas chciałby żyć w tym kraju,nas jednak nie stać na takie luksusy choć większość z nas ciężko pracuje a dostaje tylko marne grosze które ledwo starczają do pierwszego.